środa, 8 maja 2013

'Czym ja mam to zmyć?'

   Rano, jak już od dwóch tygodni, poszłam pobiegać, a kiedy wróciłam Sergio już nie było. Wieczorem Real gra mecz z BVB. Przejście do finału jest praktycznie nie możliwe, ale trzeba wierzyć. Po orzeźwiającym prysznicu, zabrałam się za przygotowywanie śniadania. Od krojenia pomarańczy oderwał mnie dzwonek do drzwi.
-Miriam? A co Ty tu robisz?- raczej nie spodziewałam się jej wizyty.
-Jak to co? spytała z uśmiechem -Przywiozłam Daniele- nagle zza Miriam wyszła dziewczynka, córka Miriam.
-Wiesz, chyba Sergio zapomniał mi o czymś powiedzieć...-
-Ostatnio jest strasznie zabiegany, no ale skoro nie powiedział to ja Ci wyjaśnię. Razem z mężem jedziemy na weekend do Barcelony, wiesz dawno nigdzie razem nie byliśmy i czas najwyższy to nadrobić. Nie chcę zostawiać Danieli z mamą, bo coś ostatnio się nie dogadujemy, a Rene razem z rodziną wyjechał na tydzień do Paryża. Sergio powiedział, że dla niego to żaden problem, dlatego tu jestem- uśmiech z twarzy Miriam nie schodził przez cały czas jej wypowiedzi. Szkoda, że Sergio nie spytał mnie o zdanie.
-Doba, w takim razie daj mi rzeczy Danieli i dobrej zabawy w Barcelonie- Miriam pożegnała się z córką i odjechała, a ja zostałam sama z dzieckiem, którego właściwie nie znam.
   Przez okrągłą godzinę Daniel bawiła się z kotem. Nie mam zielonego pojęcia jak zajmować się dziećmi. Na szczęście usłyszałam dźwięk przekręcanego klucza w drzwiach. Zjawił się mój 'wybawca', którego przy najbliższej okazji zamorduję.
-Daniel!- rozległ się radosny głos Sergio. Przez jego krzyk, Marcelo się przestraszył, wyrwał Danieli i schował pod kanapę.
-Wujku! Spłoszyłeś mi kota- odparła naburmuszona dziewczyna i przystąpiła do akcji 'Ratować kota i schować go przed wujkiem'. Hiszpan stał jak wryty i dopiero w momencie, gdy oberwał ode mnie ścierką, ocknął się.
-Co mnie bijesz?- spytał zdezorientowany.
-Raczyłbyś mi wyjaśnić, dlaczego nie powiedziałeś mi o przyjeździe Danieli? Nie żebym miała coś przeciwko, ale wolałabym wiedzieć-
-Nie wspomniałem?- zapytał zdziwiony, jego ogarnięcie kiedyś mnie wykończy.
-No jakoś Ci wyleciało to z głowy-
-Ale już wiesz, więc jest w porządku, tak?- spojrzałam na niego i ze zrezygnowaniem poszłam do sypialni. Sergio wziął prysznic, a potem zajął się siostrzenicą.
   Około 14 przyszłam sprawdzić jak bawi się wujek i jego ukochana Daniel. To co zobaczyłam było przezabawne. Daniel postanowiła, że upiększy Sergio i zrobiła mu cudowny makijaż oraz pomalowała jakimś markerem włosy. Hiszpan na pewno byłby zadowolony gdyby nie fakt, że śpi i z pewnością nie ma o niczym pojęcia.
-Dopiero teraz wygląda ładnie- podsumowała Daniel, patrząc na swoje 'dzieło'.
-Jestem pewna, że wujek się ucieszy- jakimś cudem powstrzymywałam się od śmiechu. Swoją drogą dobrze, że dziewczynka pomalowała Sergio, a nie połowę domu -Może chcesz coś zjeść?- Daniel pokiwała twierdząco głową -A na co masz ochotę?-
-Na tortillę de patatas- dzięki Bogu wiem co to jest. Wyjęłam potrzebne składniki i zabrałam się do gotowania. Daniel okazała się bardzo pomocna w kuchni, dodawała i mieszała ze sobą składniki. Po jakimś czasie obudził się Sergio.
-Kiedy obiad?- spytał wchodząc do kuchni. Jego wygląd sprawił, że dostałam napadu śmiechu. Po chwili Daniel również zaczęła się śmiać, a Sergio nie wiedział o co chodzi.
-Obiad za dziesięć minut, a Ty idź się zobacz w lustrze- wydusiłam z siebie. Po dosłownie kilku sekundach, usłyszałam krzyk Sergio i jestem pewna, że nie był to krzyk zachwytu.
-Która to?- wbiegł do kuchni, cały czerwony.
-No chyba nie myślisz, że ja -odparłam z rozbawieniem. Spiorunował wzrokiem Daniel, ale ta nie zwracała na niego uwagi.
-Czym ja mam to zmyć? Za kilka godzin gram ważny mecz, a moja twarz jest wymazana... Czymś!-
-Daniel, może idź się pobawić z kotkiem, już wystarczająco mi pomogłaś, a ty chodź za mną- złapałam go za rękę i zaprowadziłam do łazienki -Siadaj- wzięłam płatki, płyn do demakijażu i zaczęłam powoli ścierać tonę kosmetyków z jego twarzy -Tak to jest, kiedy zamiast pilnować dziecka, się śpi-
-Nie myślałem, że wpadnie na taki pomysł- odparł Sergio.
-Domyślam się, że kosmetyki były moje- odparłam, 'szorując' twarz Sergio (ile ona tego nałożyła?)
-Pewnie tak, kupię Ci nowe, ale bądź łagodniejsza dla mojej twarzy-
-Jakbyś się tak nie marszczył, to byłoby łatwiej- po dziesięciu minutach, zniknął cały 'makijaż'.
-No a co z włosami?-
-Umyj je- odparłam, pocałowałam go i wyszłam.
   Koło 18 pojechaliśmy na stadion. Daniela ubrała koszulkę Realu z napisem 'RAMOS' na plecach (jakoś trzeba odpokutować). Niestety, mecz nie potoczył się jak powinien. Dopiero pod koniec meczu Królewscy zaczęli strzelać gole. W ciągu kilku minut piłka znalazła się w bramce dwukrotnie, w tym raz dzięki Sergio. Pomimo doliczonych ponad 5 minut, Real przegrał. Zabrakło im jednej bramki do awansu...
   Po wszystkim wróciliśmy do domu. Przygotowałam łóżko dla Danieli, przeczytałam jej chyba z cztery bajki na dobranoc i poszłam do Sergio. Załamany Hiszpan siedział na kanapie i gapił się tępo w ścianę. Usiadłam koło niego i położyłam głowę na jego ramieniu.
-W tym roku miało być inaczej, a ja miałem się bardziej starać- odparł, nie odrywając wzroku od ściany.
-Graliście naprawdę dobrze-
-Ale nie wystarczająco-
   Siedzieliśmy tak przez dłuższy czas, a potem poszliśmy się położyć. Jednak żadne z nas nie mogło zasnąć.
-Może pojedziemy gdzieś na kilka dni? Tylko ty i ja, hm?- spytał, ni stąd ni zowąd Sergio.
-No a gdzie na przykład?-
-Co powiesz na... Gran Canarie albo Malediwy?-
-Nie wiem, sam podejmij decyzję- Sergio wziął laptopa i zaczął szukać ofert -Musisz to robić teraz?-
-Tak- przez prawie godzinę przeglądaliśmy przeróżne oferty. W końcu znaleźliśmy to, co było nam potrzebne. Wyjazd zaplanowaliśmy dopiero na zakończenie sezonu, teraz jeszcze jest sporo meczy -To skoro już zrobiliśmy to co mieliśmy w planie...- zaczął Sergio i położył komputer na ziemi -To może przejdziemy do tych ciekawszych rzeczy?-
-Co masz na myśli?-
-Taki pewien sposób na pozbycie się adrenaliny- zaczął mnie całować po szyi, co wywołało u mnie atak śmiechu. Nagle usłyszeliśmy pukanie do drzwi.
-Wejdź- odparłam, a Sergio się uspokoił i położył na swoim miejscu.
-Mogę z wami spać?- spytała nieśmiało Daniel i nie czekając na odpowiedź, władowała się między nas. Po dosłownie pięciu minutach spała jak aniołek.
-No i z naszych planów nici- odparł zrezygnowany Hiszpan. Pocałowałam go w policzek.
-Nadrobimy to-
*
   Takie coś mi wyszło :) Lekko 'spóźnione', ale ważne, że jest. 

10 komentarzy:

  1. haha :D Umalowany Sergio :D Chciałabym to zobaczyć :)
    Zapraszam na: love-stronger-than-football.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapraszam do mnie na 5 rozdział :)) http://dreeaaamss.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapraszam na EPILOG na http://moje-marzenia-to-on.blogspot.com/ :) + nie ważne,że spóźnione :) Warto było czekać!Pozdrawiam! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapraszam do mnie na 5 :) http://dreeaaamss.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. http://volvere10.blogspot.com/ Zapraszam na nowy rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  6. http://el-temperamento-del-sol-y-del-mar.blogspot.com/ epilog

    OdpowiedzUsuń
  7. Nowość u mnie :) http://dreeaaamss.blogspot.com/ Zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń